Ten tekst będzie pełen metafor i zabierze Cię w świat wyobraźni. Weź głęboki oddech i wejdź ze mną w przestrzeń, gdzie czasem język przenośni mówi więcej niż tysiąc konkretnych słów. Wyjdź z głowy i CZUJ. Jeżeli to potrzebne, przeczytaj go ponownie – czasem głowa odpuszcza powoli 😉 Zobacz co Ci to zrobi… co odkryjesz i sprawdź jak poczujesz się na samym końcu, kiedy budzik wykona już swoją pracę. O co chodzi? Dowiesz się już za chwilę 😉
Czy masz czasem wrażenie, że droga przez życie jest jak łapanie fal chcąc serfować… Tak bardzo jesteś gotowa lub gotowy aby złapać falę, czekasz pragniesz i w końcu przychodzi. Fala, która pozwala poczuć ten wiatr we włosach, właściwy kierunek i tempo, a także siebie w pełni. Czujesz, że TO JEST WŁAŚNIE TO. Starałaś się, manifestowałeś i jest. To uczucie, ten stan, do którego tak bardzo pasujesz. Wszystko stało się jasne… Znamy ten stan, prawda?
Dobrze też znamy ten stan, kiedy fala odpływa i znowu tego wiatru już nie ma, tego tempa już nie ma i znowu pojawia się forma pustki i… oczekiwania na kolejną falę. W tym miejscu pojawia się też pytanie ,,co zrobiłaś źle”, ,,znowu to samo”, ,,to wszystko nie działa” i tak dalej. Wraz z tym pojawiają się często spadki mocy, energii, trudniejsze emocje i powracające znaki zapytania. Czy tak musi być… jak władać tą znikającą falą naszego życia?
Powiem Ci… odpowiedź to przestać nią władać 😉 Przestać chcieć ją kontrolować i pozwolić jej być tym czym jest. A fala nie jest twardą górą z jednym, stałym szczytem, gdzie podróż kończy się na czubku. Jest falą… która przychodzi i znika. Tak z falami już jest – z falami życia także.
Moment, w którym UZNAJEMY, że życie ma te fale, że nasza energia ma wzloty i spadki. Że nie zawsze jesteśmy w ekstazie energetycznej i kosmosie doznań – tu zaczyna się prawdziwie świadoma zabawa w życie. Wysokie wibracje są trochę uzależniające – kiedy raz ich dotkniesz chcesz zostać tam na wieki wieków 😉 I kiedy przychodzi spadek, czyli po prostu normalny dzień, najczęściej największym zasysaczem mocy jest to, że UZNAJEMY, ŻE TO JEST BŁĘDNE I WCHODZIMY W PĘTLĘ MYŚLI E EMOCJI.
Podam Ci przykład… Powiedzmy, że mamy spotkanie naszej społeczności, po którym fruwasz i latasz, wszystko staje się jasne, czujesz błogość, palisz świecie, piszesz w dzienniku. Wszystko stało się jasne i klarowne, ZŁAPAŁAŚ FALĘ. Kilka dni później pogoda jest kiepska, ktoś wkurzył Cię w pracy i zaczynasz czuć się gorzej… wibracja spadła i myślisz ,,a miało być tak pięknie” Zaczynasz wchodzić w zapętlone myśli dlaczego to nie działa tak jak być chciała, dlaczego ten stan nie został na zawsze, wchodzisz w niskowibracyjną pętlę emocji i myśli. Zaczynasz chcieć kontrolować falę, więc myślisz, myślisz, analizujesz, a jak wiemy opór rodzi tylko więcej oporu. Znane? Wiem, że dla wielu bardzo tak 😉
I cała zabawa polega na tym, żeby zrozumieć, że fakt, iż nie jesteś na najwyższej możliwej fali nie znaczy, że masz przestać serfować. Wciąż jest tu morze życia gotowe do tego, abyś subtelnie łapała jego temperaturę, mniejsze falki, a czasem delektowała się delikatnym unoszeniem na wodzie, która wydaje się nie mieć żadnego ruchu. A jednak… tam zawsze jest ruch. Tam zawsze się dzieje, tam ZAWSZE JEST WYSOKA WIBRACJA, pod którą można podłączyć się w każdej danej chwili. Nie zawsze ona wygląda jak ta najwyższa fala, ale zawsze tam jest!!! Obiecuję Ci, ta wibracja żyje w Tobie i zawsze możesz do niej wrócić. Co więcej… im więcej razy spadniesz z deski i nauczysz się na nią wracać próbując wybudzić w sobie tę wyższą wibrację – tyle razy bardziej wbijesz sobie w głowę, że:
Wysoka wibracja żyje w Tobie, zawsze masz do niej dostęp, zawsze możesz wybudzić ją do życia.
I to odkrycie jest wręcz niesamowite… to jak zakończenie poszukiwań skarbu, za którym zjechałeś kawał świata, a leżał cały czas nie dalej jak na szafce nocnej. To metafora tego, że potrafimy szukać tego poczucia pełni w wielkich rzeczach na zewnątrz do końca świata i jeden dzień dłużej, ale nigdy nie wziąć głębokiego oddechu. Co więcej w wielu z tych rzeczy znajdziesz
masę piękna, wysokich wibracji i totalnego poczucia, że żyjesz i to jest wspaniałe na planecie Ziemia, że mamy tyle cukierków do doświadczenia. Ale oprócz nich to wszystko jest dla Ciebie do doświadczenia w Twoim wnętrzu. W każdej chwili, w której przekierujesz uwagę z zaplątanych myśli na właściwe połączenie się ZE SOBĄ, ze swoim sercem, z zasobem, który zawsze jest żyje w Tobie.
Wtedy w magiczny wręcz sposób odkrywasz, że te zewnętrze rzeczy wybudzają to, co JUŻ W TOBIE JEST. Nasze spotkania społeczności wybudzają Twoje światło, pomagają dojść dokładnie tam – do Twojej prawdy. To samo mogą dać Ci wznoszące teksty, medytacje, książki, sztuka, warsztaty, filmy, które poruszają w Tobie delikatną strunę i znowu jesteś przy sobie… znów wszystko staje się jasne…
I jeżeli pomyślisz, że te zewnętrzne rzeczy wybudzają CIEBIE to znaczy, że to Ty jesteś źródłem wysokich wibracji – te inne rzeczy są tylko (aż?) budzikami, które wybudzają Cię ze snu.
Jednak z budzikiem jest tak, że trzeba go nastawić, żeby zadzwonił – sam się prosił nie będzie. I o to właśnie chodzi, że to Ty jesteś osobą, która może podjąć decyzję. ,,Jestem dziś na niższej wibracji, zamiast się z nią szarpać WŁĄCZĘ BUDZIK.” Sięgnę po przekaz z książki, unoszącą treść, poruszę ciałem w rytm ulubionej melodii i uwolnię emocję, wejdę w medytację, gdzie znajdę znowu swój głos… Pod drugiej stronie jest znowu to uczucie… znowu ta fala, znowu wiatr we włosach, znowu poczucie, że wszystko jest jasne. Gdyby to była prawdziwa fala, musiałabyś czekać i czekać i czekać…
Tu jest zupełnie inaczej – możesz po prostu włączyć budzik 😉
Jeżeli wciąż tu jesteś to znaczy, że właśnie to zrobiłaś / zrobiłeś. Dałaś sobie szansę aby podnieść swoją wibrację niezależnie od tego w jakim punkcie była na początku. Dałeś sobie szanse, włączyłeś budzik. To jest dobry moment, żeby zadać sobie pytanie co zazwyczaj Cię wybudza? Może spacer w konkretne miejsce, może moja książka otwarta na losowej stronie, może kawałek z liceum, który zawsze zaprasza łzy uwolnienia… Dla mnie jest to pisanie i taniec, dla Ciebie może to być coś bardzo, bardzo Twojego, bardzo autorskiego, bardzo nietypowego – wystarczy, że zawsze działa i przywraca Cię do CIEBIE 😉 To będzie Twój budzik, który wystarczy włączyć. Samodzielnie podane sobie koło ratunkowe.
………………………………………….
………………………………………….
………………………………………….
Może nawet zechcesz włączyć teraz kolejny i na przykład odsłuchać tę medytację
zobaczyć co wydarzy się po niej. Tak właśnie podejmujemy małe, wielkie decyzje powrotu DO SIEBIE. A my nie jesteśmy jakąś tam falą… tylko całym pieprzonym oceanem 😉
Ściskam Cię mocno… płyniemy dalej razem i na koniec świata i do szafki nocnej.
Wasza B.



0 komentarzy